Komentarz do badania nt. sytuacji młodocianych ojców przeprowadzonego w ramach Kampanii na Rzecz Świadomego Rodzicielstwa „Kiedy 1+1=3” – CBOS 2009 Prof. Zbigniew Izdebski – seksuolog i doradca rodzinny, opiekun naukowy badania Rzadko mówimy o chłopcach, którzy zostają ojcami przed wkroczeniem w okres dorosłości. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że zarówno młodociane macierzyństwo i młodociane ojcostwo to sytuacje bardzo trudne, często przerastające osoby, które się w nich znalazły. Wokół zjawiska młodocianych matek i ojców powstało wiele mitów i stereotypów. W badaniu sytuacji młodocianych ojców nie chodziło nam o to, żeby wskazać skalę problemu, lecz aby za pomocą badania jakościowego uchwycić indywidualne losy poszczególnych osób. Jest oczywistym faktem, że wiek nastoletni nie jest dobrym czasem na rodzenie dzieci i wchodzenie w role rodziców, jednakże dzięki badaniu możemy obalić dość mocno rozpowszechniony pogląd, upatrujący źródła młodocianego ojcostwa i macierzyństwa w przypadkowych kontaktach seksualnych. Dziewczyna, z którą badane osoby mają dziecko, w przeważającej liczbie przypadków nie była jedynie przypadkową partnerką. Matkami zostawały bowiem znane wcześniej koleżanki lub dziewczyny, z którymi respondenci częstokroć już przez pewien czas „chodzili”. Na podstawie wyników badań możemy również zakwestionować opinie dotyczące spożywania alkoholu, jako przyczyny przyspieszającej inicjację seksualną, i wzmacniającej tendencje do podejmowania zachowań ryzykownych . Środki takie jak alkohol, papierosy oraz narkotyki często towarzyszą takim zachowaniom, ale respondenci pytani, czy w sytuacji bezpośredniej – stosunku seksualnego – byli pod wpływem alkoholu, udzielali negatywnej odpowiedzi. Wyniki badań poddają w wątpliwość także kolejny stereotyp - poprzez odpowiedni dobór próby (badani pochodzili z różnych środowisk) dowiadujemy się, że młodociane ojcostwo wcale nie jest „przypisane” tzw. środowiskom patologicznym. Jeśli weźmiemy pod uwagę rodziny, z których pochodzą młodociani ojcowie, to mamy mało wskazań, aby były to rodziny patologiczne. Mam wrażenie, że w Polsce zbyt często upraszczamy pewne zjawiska. Negatywne sytuacje, które się wydarzyły, traktujemy od razu jako objaw patologii. Te badania pokazują, że sytuacja w której młody chłopak zostaje ojcem może mieć miejsce zarówno w środowisku osób o wyższym, jak również niższym wykształceniu, czy statusie społecznym. Uogólnienia i wyrażanie nieuzasadnionych opinii mogą więc być nie tylko bardzo krzywdzące, ale też bardzo mijać się z prawdą. Niech każdy wybiera swoją drogę i nauczy się ponosić konsekwencje za swoje decyzje! Jeśli weźmiemy pod uwagę reakcję uczestników badania na zajście w ciążę partnerki, to podobnie jak w przypadku sytuacji młodocianych matek, pojawia się głównie szok i lęk. Podobnie reagują rodzice, którzy dowiadują się, że ich syn będzie ojcem, mimo tak młodego wieku. Z upływem czasu od chwili, w której młody chłopak dowiedział się o ciąży swej partnerki, obserwujemy racjonalizację zachowań rodziców, którzy w większości przypadków wspierają swoje dzieci. Jednak zdarza się, że rodzice wcale nie czują się odpowiedzialni za czyny swojego dziecka, któremu narodzi się potomstwo. Nie oznacza to, że są złymi rodzicami – w ten sposób chcą nauczyć syna odpowiedzialności i bycia konsekwentnym. Dziecko podjęło decyzję „zarezerwowaną” dla dorosłych, musi więc przejść przyspieszony proces socjalizacji – musi szybciej dorosnąć. Moim zdaniem taka postawa jest uzasadniona. Przecież ci rodzice są jeszcze młodzi, mają dziecko i chcą je wychować, ale nie przewidywali tak wcześnie posiadania wnuka. Zauważmy, że młodzi mężczyźni często zostają ojcami jeszcze w czasie, kiedy ich rodzice są w wieku prokreacyjnym. Niech więc każdy żyje swoim życiem! Wybiera swoją drogę i nauczy się ponosić konsekwencje za swoje decyzje! Z drugiej strony możemy mieć do czynienia z inną sytuacją i z problemem, polegającym na tym, iż osoby dorosłe chcą żyć życiem swoich dzieci. Może być również tak, że to dzieci oczekują tego, że rodzice mają im nieustająco pomagać, albo też rodzice czują, że mają taką powinność. Najczęściej polega to wówczas na wsparciu finansowym, co też pokazują przeprowadzone badania. Badani podkreślali, że wraz z narodzinami dziecka zakończyło się ich beztroskie życie i rozrywki. Mają świadomość, że spowodowali zbyt wczesne zakończenie się ich młodości. Jeśli chodzi o reakcję szkoły, badanie pokazuje, że podejście do kwestii ciąż nastolatków ewaluowało na przestrzeni ostatnich lat. Zdarzało się, że instytucje te w ogóle nie wiedziały o ciąży swego podopiecznego, gdyż chłopcy nie odczuwali potrzeby poinformowania o niej nauczyciela. W sytuacji, gdy fakt ten był znany - większość szkół akceptowała to i nie utrudniała dalszej edukacji. Da się to spostrzec szczególnie w grupie młodszych respondentów – im młodszy, tym bardziej życzliwa była atmosfera w szkole wokół młodocianego ojcostwa. Na pewno jest to także związane z „Ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży” z 1993 r., na mocy której szkoły zostały zobowiązane do pomocy nastolatkom w sytuacji, kiedy staną oni przed problemem nieplanowanej ciąży. Młodzi mężczyźni bez wielu doświadczeń seksualnych Badanie wykazało także, że związki młodocianych ojców (dotyczy to głównie najmłodszych badanych) przetrwały i mają charakter stały. Część z par zawarła związek małżeński, a kilka planuje taki krok w niedalekiej przyszłości. Jeśli są to związki – to jeszcze z niewielkim stażem, więc nie wiadomo, czy przetrwają próbę czasu. Natomiast u starszych respondentów zdarzało się, że pary rozwiodły się, lub też rozpadły jeszcze przed urodzeniem dziecka, zdarzało się, że ojciec dziecka zerwał kontakt z partnerką i nie uczestniczył w procesie wychowania. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż najczęściej dziewczyna była pierwszą partnerką seksualną młodocianego ojca. Jeśli weźmiemy pod uwagę dane statystyczne, wskazujące na to, iż mężczyźni w swoim życiu średnio mają kilka partnerek, to zauważamy, że w przypadku młodocianych ojców ciąża pojawiła się w pierwszej fazie aktywności seksualnej. Byli to więc mężczyźni, którzy nie mieli zbyt wielu doświadczeń seksualnych. Respondenci nie wspominali również, aby myśleli o kobiecie, która stała się matką ich dziecka, jako o partnerce na całe życie. Wyniki badania wskazują, że połowa respondentów nie przesunęłaby na później wieku swej inicjacji seksualnej. Z punktu widzenia dojrzewania psychoseksualnego jest to wiek, w którym następuje występuje bardzo wysoki poziom napięcia seksualnego. Chłopcy mają wówczas spore trudności w rozładowaniu owego napięcia i ogólnie poradzenia sobie z tym – w tym wieku – jest to bardzo znaczącym problemem. Jedną ze strategii jest wczesne rozpoczęcie współżycia seksualnego, często bez myślenia o konsekwencjach. W Polsce wciąż jest dużo do zrobienia pod względem edukacji seksualnej Poziom świadomości i wiedzy młodocianych ojców z zakresu edukacji seksualnej jest niestety na bardzo niskim poziomie. Najczęściej wymienianym miejscem, w którym dochodziło do ich pierwszych kontaktów seksualnych, było mieszkanie rodziców. I tutaj pojawia się refleksja: nie wszystkiego w życiu można dopilnować - mimo, iż rodzice się starają i „czuwają”. Dużo istotniejszą kwestią, niż pełna kontrola nad życiem nastolatka jest więc kształtowanie w nim odpowiedzialnych zachowań – również seksualnych. Z badania niestety dowiadujemy się, że młodzi mężczyźni posiadali niski stopień wiedzy nt. seksualności i antykoncepcji, co w oczywisty sposób nie sprzyjało odpowiedzialnym zachowaniom seksualnym. Nie jest to dla mnie zaskakujące – każde z kolejnych moich badań również potwierdza tę tezę. Dlatego uważam, że w Polsce wciąż jest naprawdę dużo do zrobienia pod względem edukacyjnym. Obecnie młodociani ojcowie również podchodzą krytycznie do edukacji seksualnej – ich sytuacja prawdopodobnie pozwoliła im na spojrzenie na tę kwestię z dystansem. Badani opowiadali, że lekcje wychowania seksualnego albo się nie odbywały, albo było to po prostu zastępstwo innych przedmiotów, albo też poziom tych zajęć był żenująco wręcz niski. Naprawdę niewiele pojawiło się w odpowiedziach badanych przykładów konstruktywnych. Trzeba pamiętać także o tym, że lekcje religii w szkołach wciąż mają duży wpływ na postawy młodych ludzi, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do stosowania środków antykoncepcyjnych. Myślę, że należałoby wreszcie jasno powiedzieć: szkoła powinna czuć się współodpowiedzialna za nieplanowane ciąże, a może nawet uczestniczyć w procesie alimentacji młodocianych rodziców, gdyż nie dostarczyła im w porę odpowiedniej wiedzy z zakresu seksualności. Na koniec – dość interesujące spostrzeżenie dotyczące dojrzałości i dorosłości. Respondenci często odpowiadali, że poczuli się dojrzali w momencie, kiedy odbyli stosunek seksualny, lub kiedy pierwszy raz zostali na noc u dziewczyny - czyli gdy przekroczyli pewne granice, gdy świadomie decydowali się na konkretny krok. Niektórzy chłopcy wspominali także, że naprawdę dorośli poczuli się w chwili, gdy wzięli swe dziecko na ręce - co po raz kolejny potwierdza zjawisko przyspieszenia procesu dochodzenia do dorosłości, przyspieszonej socjalizacji. Proces ten inicjuje miedzy innymi powstanie poczucia odpowiedzialności za własne dziecko. W tym zakresie, prezentowane przez badanych postawy są zróżnicowane, ale - co warto podkreślić – najczęściej, mimo tak wczesnego wieku zostania ojcami, pozytywne.